niedziela, 8 kwietnia 2012

Świecona i bezprądowa sobota.

Jak to przyszło na Wielka Sobotę - rodzina Programistów poszła święcić koszyczek. Jako, że swojego koszyczka się nie dobiliśmy. Musieliśmy iść do Teściowej Programisty no i mała programistka się rozryczała więc postanowiłam zostać a Programiści niech idą.

Żona Programisty: - tylko poświęćcie wszystkie 5 jajek
Programista: - tak będę Ci wyciągać, wszystkie po kolei z koszyczka i dawać księdzu, albo lepiej dam wszystkie to tego zlewu z woda święconą...
Żona Programisty - ty chyba nie zrozumiałeś co miałam na myśli....   

Zbierając się do domu po całym dniu u Teściowej Programisty. Mały Programista stwierdził, że skoro poświecił lulu am (jajka) to zabiera je ze sobą do domu.

Teściowa Programisty: Ale W. zostaw jejeczka jutro przyjdziesz i sobie zjesz...
Mały Programista: Nnieeeee...
Żona Programisty: W. ale zostaw jejczka a zabierz sobie Baranka...
Mały Programista: Mama, Ja, jast, da, jast (raz, dwa, trzy) pokazując przytym że zabiera do domu koszyczek, plecak i wiatraczek
Żona Programisty: To jeżeli zabierasz koszyczek zostawiasz babci wiatraczek. (I dałam babci wiatraczek). 
Mały Programista: (chwila konsternacji) Baba, lulu nienie... (zabrał wiatraczek) Baba AAAAAA (to jest naśladowanie dźwięku baranka - co znaczyło że chce baranka) lulu nienie (tz. że jajka zostają u babci)
Tak więc stwierdziliśmy wszyscy, że Mały Programista potrafi się już targować.  




***


Gniazdka w domu to coś bardzo problematycznego. W szczególności jeżeli w pokoju jest jedno gniazdko i jeszcze przestaje działać (dodam ponadto, że gdy ono nie działa cała kuchnia też nie działa w sensie nie ma w niej prądu)
Miejsce akcji: Pokój jedno gniazdkowy godz. 8:00 rano
Programista zauważył że gniazdko, które naprawiał kilka dni temu przestało działać i postanowił je od razu naprawić. żeby móc zrobić mleko Małej Programistce.
W między czasie przydreptał nasz sąsiad z pytaniem czy mamy prąd. okazało się, że nie i co gorsza w całym pionie ni było. Wiec moja pierwsza myśl po zamknięciu drzwi.
  • O matka, chyba sąsiad dla tego zaczął się jąkać bo wyszłam w samym t-shercie.
kolejna myślą było:
  • o matko?! Nasze gniazdko zepsuło prąd w całym bloku?!
Tak, więc powiedziałam o swoich przemyśleniach Programiście:
Żona Programisty: - Kochanie, a jeśli to masze gniazdko popsuło prąd w całym pionie?!
Programista: - bhahaha... tak na pewno to nasze gniazdko popsuło prąd w całym pionie. Nie licząc tego że jest to technicznie nie możliwe...
Żona Programisty: aha, czyli to nie nasze gniazdko... 

po 2 godzinach znów był brak prądu.
Programista: a czemu nie zrobimy sobie bezprzewodowego prądu?
Żona Programisty: Przecież takiego nie ma?
Programista: No bo sobie wynajmiemy jakiegoś naukowca który nam wymyśli....
Żona Programisty: ...
Programista: a wiesz jak kiedyś jak pracowałem w H**** to siedziałem z elektrykiem stwierdziłem że "Ja pierdziele jaki tu jest syf" a on mi na to "jak wybudowaliśmy tą halę to przyszedł prezes i powiedział to samo i wiesz co mu odpowiedziałem: Spokojnie w 2000 r już będzie wszystko bezprzewodowe, wiec nie będzie już tych kabli. I wiesz co powiedział: aha ok." :)



***


Po całym dniu spędzonym u Teściowej Programisty wróciliśmy do domu - postanowiłam zrobić kolejne ciasto a dokładnie sernik.
Już przygotowany ser do wlania na blachę... BACH brak prądu. wszytsko było by dobrze gdy by nie masz kuchenka która jest piec który jest elektryczny.

Programista: że ja nie pomyślałem żeby kupić agregat prądotwórczy postawilibyśmy na balkonie i byśmy mieli w tedy prąd
Żona Programisty ...



***


PS. Nawiazując do notki dontworry-dzienzadniem przy pomniała mi się historia mojego brata i dziwnych pytań dodajmy w dziwnych miejscach.

  • Miejsce akcji: Przychodnia
Brat (wiek mały): mamo, a dlaczego kury nie sikaja?
 
  • Miejsce akcji: Autobus pełen ludzi.
Brat (wiek ok 4 lat) : mamo, a co to jest penis (pytanie zostało na tyle głośno zadane, że wszyscy odwrócili się w jego stronę)
Mama: Poźniej, ci odpowiem.

sobota, 7 kwietnia 2012

Wielkanocnie a może nie?

Święta, święta... i jeszcze jesteśmy przed... przed snem Programista dostał jakiegoś kopa i zaczęło się wspominanie dzieciństwa... wszystko bym zrozumiała, że wspomina jak wyglądały kiedyś jego święta... tyle, że zamiast wspominać święta wielkanocne... mówił o Bożym Narodzeniu...
  • Jakie kiedyś były wspaniałe zimy - i Boże narodzenie było białe a nie ciapowate...
  • Że choinkę ubierał.
 Więc zaczęłam się zastanawiać dla czego by nie spróbować ubrać choinki i zrobić pierniczków:)
no ale zostanie na serniku i jajuszkach:)

tak więc życzę:

piątek, 6 kwietnia 2012

22. Tell me about yourself award

Dziś rano Dorota, uraczyła mnie wyróżnieniem:


Zrobiło mi się bardzo miło, że zostałam tak doceniona:)

Zasady zabawy:
1. umieścić link do bloga osoby nominującej (umieszczony),
2. wkleić logo zabawy (wklejone),
3. napisać o sobie w 7 zdaniach (tu zaczynają się schody:)),
4. nominować 10 osób -blogów (czysta przyjemność).

A więc przszło mi pisać o sobie:
  • Jestem (chyba jeszcze młodą) żoną, mama.
  • Lubie zimowe wieczory bo w tedy jest czas na to co lubię - craft, czytanie, picie gorącej czekolady i piec ciasta na święta Bożego Narodzenia.
  • Wiosną lubię żonkile, tulipany, krokusy, przebiśniegi, słońce, spacery.
  • Jestem mało zorganizowana - bywa, że jestem umówiona w dwóch miejscach naraz, ale zawsze udaje mi się wybrnąć z sytuacji.
  • Moim życiowym celem jest wychowanie dzieci, ale nie chce przy tym stać się kurą domową:)
  • Od czasu do czasu lubię mojego męża;)
  • Nie lubię: cebuli, czosnku (!), serów pleśniowych, robić prania i zmywać naczyń, filmów amerykańskich, Świąt Wielkanocnych i gdy ludzie są samotni.   
ostatnie i chyba najtrudniejsze:

  • adrael - no chyba ten najważniejszy w moim życiu (nie licząc syna);)
  • dontworry-dzienzadniem bo spędziłyśmy razem 9 wspaniałych miesięcy - nasze dzieciaki są w podobnym wieku wiec zmagamy się z podobnymi problemami.
  • przygodayvette ona i jej prace zawsze mnie inspirują do dalszej pracy nad swoja kreatywnością.
  • kreatywneogrody - kobietka, która zawsze służy pomocą i rada w scrapie:)
  • dzierganepogodzinach - bo spędziłyśmy razem 9 wspaniałych miesięcy i gdy oglądam jej czapeczki zawsze mam banana na twarzy:)
  • fotoecila - bo jest jedyna w swoim rodzju i jest zza szafy:)
  • halinara - jedna z pierwszych kobitek które spotykały się na naszych "zlotach czarownic"
  • klavell - bo ona jest kobieta - taka jak każda z nas;)
  • papierowaobsesja kobieta która również mnie inspiruje do dalszego scrap'owania
  • annakorszewska - Bardzo kreatywna kobitka:)
ufff... chyba to ostanie było najtrudniejsze;)

Zmiany

Na pierwszy ogień poszło mieszanie... Małe przemeblowanie jeszcze nikomu nie zaszkodziło... no chyba, że Panu programiście bo nie może znieść myśli że teraz skończyło się oglądanie TV w pozycji horyzontalnej...

Rozmowa przez telefon:
Teściowa Programisty: co robisz?
Żona Programisty: przestawiam meble...
Teściowa Programisty: po co?
Progamista: (wydziera się) Postanowiła zmienić coś w swoim życiu...

No więc jako, że zmiany weszły w życie... nie skończyło się na małych zakupach w Ikea.
- stolik na kawę: po prostu pasował mi do koncepcji nowego przemeblowania.

- półka  - po 2 h składnia przez Programistę i w tym 3 rozkładaniach, udało się ja postawić tam gdzie jej miejsce;)

- pojemniczek na sztućce:

Programista: No i ten cholerny pojemniczek na sztućce nie będzię spadać.
Żona Programisty: kochanie jak się wprowadzaliśmy do tego mieszkania chciałam go kupić a ty stwierdziłeś że szkoda pieniędzy (8 zł).
Programista: Musiałem się najpierw przekonać, że to dobra inwestycja... (ma taki w pracy)
Żona Programisty: ....  

- podkładki na stół: nie mogłam patrzeć na brudny stół po każdym posiłku Syna Programisty

- doniczki: kupiłam 5 szt z tego w ten sam wieczór Programista potłuk jedna.

- wieszak na ręczniki: bo mi sie podobał a poprzedni odpadł.

 Kolejną zmianą była fryzura: znów jestem ruda;) po 3 h siedzenia u fryzjera od programisty usłyszałam: "No ok, może być..."


czwartek, 5 kwietnia 2012

21. Spróbuj zdefiniować kształt gruszki? - Album Ślubny

Jako, że moja skleroza jest wielka... musiałam jeszcze raz zrobić swój album ślubny... bo zdjęcia, które zamówiłam u fotografa były za duże do poprzedniego albumy i tak narazie narodziła się okładka albumu ślubnego.

Dodam, że album jest wielki 40x40cm

 Jeszcze dużo pracy przede mną bo 80 stron trzeba jeszcze przygotować:)